Kamil Lesiuk

Kamil Lesiuk

Blog Sekrety Budynków Pasywnych

Kamil Lesiuk

Liczba certyfikowanych „metrów kwadratowych domów pasywnych” przekroczyła jeden milion! A co z budownictwem pasywnym w Polsce? Gdzie jesteśmy? cz. 1

Kamil Lesiuk | Komentarze | niedziela, 5 luty 17, 12:45

Jesteś tutaj


Budowniczy z całego Świata coraz częściej przestrzegają zasad budownictwa pasywnego. Liczba jednego miliona metrów kwadratowych domów pasywnych została osiągnięta podczas ubiegłorocznej jesieni. Symboliczny próg został przekroczony w domu jednorodzinnym w Santa Cruz w Kalifornii. Prawie 25 lat po budowie prototypu w Darmstadt dziesiątki tysięcy najemców i właścicieli korzystają z niskich kosztów ogrzewania i wysokiego komfortu domów pasywnych – niemal na każdym kontynencie i w prawie każdej strefie klimatycznej.

Uhonorowany specjalnym certyfikatem budynek w Kalifornii działa, jako uzdrowisko. Właściciel, przy zachowaniu wyglądu 90-cio letniego domu, przekształcił go w projekt przyszłości. O technicznych szczegółach renowacji i rozwoju własnego zużycia energii można przeczytać na jego blogu.

Certyfikat wydawany przez Instytut Budownictwa Pasywnego w Darmstadt został przyznany ponad 10.000 mieszkań. Liczba samych domów pasywnych jest znacznie wyższa, ponieważ od samego początku polityka niemieckiego instytutu w Darmstadt przewidywała budownictwo pasywne, jako „otwarty” standard, dlatego dokładnych statystyk nie ma i nie będzie. „Zasadniczo, każdy może zbudować dom pasywny” mówi Gunter Schlagowski, który jest założycielem Polskiego Instytutu Budownictwa Pasywnego w Gdańsku. Ważne jest przestrzeganie jasno określonych zasad zużycia energii. Jak zostaną kryteria dla takiego budynku osiągnięte, będzie zależeć od klimatu – w Europie Środkowej najważniejszymi środkami są konstrukcje pozbawione mostków termicznych, szczelna powłoka budynków, wentylacja z odzyskiem ciepła, doskonała izolacja termiczna oraz okna z potrójnymi szybami. „Certyfikacja ma na celu pomoc w osiągnięciu wymaganej, jakości. Taki międzynarodowy dowód przynosi korzyści każdemu uczestnikowi procesu budowlanego jak i samemu inwestorowi, który najczęściej wnioskuje o certyfikat i pokrywa koszty certyfikacji. Co więcej doświadczenie z krajów, w których budownictwo pasywne jest bardziej rozpowszechnione pokazują, że certyfikat podnosi rangę samego obiektu, który to w późniejszym czasie nie traci na wartości” mówi Łukasz Krzysztoń dyrektor ds. marketingu Polskiego Instytutu Budownictwa Pasywnego”.

Jeżeli chodzi o sam projekt architektoniczny to budownictwo pasywne nie przewiduje żadnych limitów powierzchni takich obiektów i nie ma na to wpływu sposób użytkowania obiektu. W związku z tym różnorodność projektów takich domów jest bardzo duża. Największy certyfikowany dom pasywny, o powierzchni prawie 21.000 Metrów kwadratowych, to wieżowiec biurowy w Wiedniu. Liczący zaledwie 11 metrów kwadratowych, najmniejszy budynek w pobliżu Rennes we Francji, został objęty certyfikatem pod koniec listopada 2014 r.

Większość domów pasywnych znajduje się w Środkowej Europie, ale także w innych częściach świata buduje się według tej zasady: oprócz licznych budynków w Ameryce Północnej i Azji Wschodniej oraz projektów pilotażowych w Ameryce Południowej i Środkowej pierwszy certyfikat uzyskał z początkiem listopada projekt w Australii.

Przede wszystkim rozprzestrzenianie się domów pasywnych w Europie w najbliższych latach przyspieszy. Z dyrektywy EPBD od 2021 roku tak zwane „Nearly Zero-Energy Building” zostaną uznane za normę. Już wiadomo, że osiągnięcie obiektu „prawie zeroenergetycznego” będzie możliwe przez wyposażenie obiektu pasywnego w odnawialne źródła energii. Norma budowlana narzucająca oszczędność 90% energii będzie nie tylko ważnym rozwiązaniem dla polityki energetycznej w Europie i ochrony środowiska, ale i niezwykle korzystnym dla wszelkich producentów.

„Solar architecture is not about fashion - it is about survival.”
Sir Norman Foster
„Właśnie przed nami (…) stoi zadanie rozpowszechnienia tej wiedzy. Z drugiej strony znajduje się lobby energetyczne z ogromnymi środkami pieniężnymi, umożliwiającymi hamowanie rozwoju. Jego tak zwana „kasa wojenna” jest pełna dzięki dużym zyskom, na które w efekcie składamy się i finansujemy my wszyscy.” Gunter Schlagowski Polski Instytut Budownictwa Pasywnego
Na temat kryteriów, jakie powinien posiadać budynek pasywny powiedziano w prasie wystarczająco wiele, można się zastanawiać jak wiele utkwiło w pamięci czytelników i jakie według nas ma to znaczenie dla ogólnego rozwoju budownictwa czy też może wybranych jego nurtów jak np. tzw. budownictwa proekologicznego czy budownictwa zielonego. W kwestii przyjętych kryteriów dla budownictwa pasywnego mamy tu na myśli kryteria przyjęte przez Passivhaus Institut w Darmstadt. Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że wymogi związane ze standardem są proste i klarowne oraz potwierdzają jednoznacznie wysoką efektywności energetyczną samego budynku. Technologie i rozwiązania stosowane w budownictwie pasywnym dają możliwość bardzo znaczącego ograniczenia potrzeb energetycznych budynków przy stosunkowo niskich nakładach finansowych. Z roku na rok budownictwo pasywne staje się coraz bardziej dostępne z punktu widzenia ekonomicznego.

Z całą pewnością w artykułach prasowych o budownictwie pasywnym należy często przypominać stwierdzenie informujące projektantów o tym, że obecnie projektowane budynki w najbliższych latach mogą być zasilane wyłącznie z odnawialnych źródeł energii, jednak żeby było to możliwe ich potrzeby energetyczne powinny być maksymalnie ograniczone. Jak już zostało powiedziane budownictwo pasywne jest najlepszą drogą do wyznaczonego przez Parlament Europejski celu. Oczywiście starania o uzyskanie proekologicznego charakteru budynku nie muszą obecnie kończyć się na standardzie budynku pasywnego. Coraz częściej inwestorzy publiczni i projektanci działający w ich imieniu podejmują szereg działań związanych z obniżeniem niekorzystnego wpływu budynku na środowisko, jak maksymalne obniżenie emisji, CO2 do atmosfery, obniżenie wielości energii wbudowanej (redukcja wydatków energetycznych związanych z pozyskaniem surowców, produkcją i transportem materiałów budowlanych), dążenie do stworzenia budynku w minimalnym zakresie wpływającego na naturalne procesy przyrodnicze (obieg wody, lokalny mikroklimat, wielkość powierzchni biologicznie czynnej, rozwój fauny i flory, zachowanie dotychczasowych korytarzy przepływu mas powietrza).

Budownictwo pasywne jest jednym z kierunków będących częścią nurtu architektury proekologicznej, ale na pewno jego podstawową zaletą jest ogromna redukcja zapotrzebowania na energię do celów grzewczych(około 90%) przy równoczesnym podniesieniu komfortu użytkowania budynków. Podstawowe korzyści dotyczą przede wszystkim takich parametrów wewnętrznego mikroklimatu jak: właściwy rozkład temperatur wewnątrz pomieszczeń, właściwa wymiana gazowa poprzez prawidłowo funkcjonujący system wentylacji, ochrona przed letnim przegrzaniem bez konieczności stosowania klimatyzacji. Te wszystkie cele mogą być zrealizowane w oparciu o powszechnie znane rozwiązania, gwarantem sukcesu jest jednak jednoczesne zastosowanie wszystkich elementów systemu przy zachowaniu dużej dbałości o szczegółowe rozwiązania.

Warto jednocześnie zauważyć, że nie ma żadnych przeciwwskazań, aby budynek pasywny został wzbogacony o zielony dach, czy też nawet zielone ściany, czy wykorzystywał w szerokim zakresie wodę deszczową do celów użytkowych, bądź ogniwa fotowoltaiczne. Efekt zastosowania tych zewnętrznych atrybutów budynku proekologicznego będzie bardziej znaczący dla środowiska w sytuacji, jeżeli nasz budynek będzie maksymalnie efektywny energetycznie przy minimalnych nakładach finansowych. Czyli będzie budynkiem pasywnym.

Proekologiczne zewnętrzne atrybuty nowoczesności.

Za takie powszechnie uznaje się ogniwa fotowoltaiczne, kolektory słoneczne, kosztowne systemy zacieniające czy też podwójne fasady często stosowane przez architektów nie świadomie, jako atrybut nowoczesności w oderwaniu od ich podstawowych funkcji(ochrony przed letnim przegrzaniem). Z całą pewnością warto pamiętać, że również w naszym klimacie słońce może być zarówno błogosławieństwem jak i przekleństwem. To właśnie zadaniem świadomie działającego architekta, jest ograniczenie wydatków energetycznych związanych z ogrzewaniem i chłodzeniem. Warto pamiętać, że bezpieczny tani i wydajny system wentylacji w dużej mierze zależy od decyzji architekta. Wewnętrzne instalacje ogrzewania, wentylacji i chłodzenia na pewno nie powinny być po to, aby rekompensować nonszalanckie rozwiązania projektowe będące nieświadomym powieleniem zgodnym z aktualnie obowiązującymi trendami.

Wydaje się, bowiem, że spektakularne realizacje rodem z filmów science-fiction w większości wypadków nie są w ogóle, bądź w niewielkim stopniu związane z uzyskaniem efektywności energetycznej. Warto zwrócić uwagę, że często podejmowana przez np. władze samorządowe idea ochrony środowiska przez budownictwo energooszczędne traktowana jest, jako pretekst do wykorzystania kosztownych gadżetów technologicznych, a nie uzyskania realnych wymiernych korzyści środowiskowych. Tym samym znaczne nakłady finansowe poniesione przez inwestorów odnoszą bardzo skromny efekt ekologiczny. Architekt, jako koordynator działań projektowych powinien samodzielnie bądź z udziałem konsultantów-doradców energetycznych, tak dobrać formę budynku oraz jej wyraz plastyczny, aby nie stanowiła jedynie oryginalnej wizji przestrzennej, ale była pewnego rodzaju kompromisem pomiędzy wymaganiami inwestora, współczesnymi trendami plastycznymi a efektywnością energetyczną. Która w przypadku inwestycji publicznych powinna być kwestią najważniejszą.

Zielony dach i drewniane okładziny są wyrazem tęsknoty za naturą, mogą wpływać pozytywnie na odbiór budynku, lokalny mikroklimat, ale to jednak ogólna strategia funkcjonowania budynku, jego forma, układ funkcjonalny, i parametry budowlane i instalacyjne posiadają długofalowy i decydujący wpływ, na jakość naszego środowiska.

W tym momencie należałoby zadać pytanie, czy budownictwo ekologiczne (w tym pasywne) ma szanse stać się obowiązującym standardem również w Polsce. Oczywiście tak, chociaż powody, dla których to się stanie nie są oczywiste i samoistne. Podstawowym punktem jest możliwa zmiana mentalnego podejścia społeczeństwa do całej problematyki autentycznej ochrony środowiska zarówno naturalnego jak zurbanizowanego. Media nie zawsze z ekologicznych pobudek, pełnią rolę ogromnie edukacyjną. Ale bez mediów inwestorzy nadal by nie wiedzieli, że świat się zmienia, że całe podejście do życia, które nas otacza się zmienia. I nadal kompletnie by nie wiedzieli, czym jest budownictwo pasywne, jak jeszcze miało to miejsce trzy lata temu w Polsce.

Na przestrzeni ostatnich 2 lat zainteresowanie budownictwem pasywnym znacznie wzrosło również w Polsce. Przyrost obiektów certyfikowanych w ostatnim roku przez Polski Instytut Budownictwa Pasywnego wynosi ponad 100% jednak szacuje się, że gwałtowne zwiększenie zainteresowania obiektami pasywnymi nastąpi w Polsce w przeciągu 2 najbliższych lat. W tej chwili jest najlepszy moment, żeby uświadomić ludziom, a zwłaszcza rządzącym, coś więcej. Że ich najbliższy świat wieloaspektowo może się zmienić na lepsze. Budownictwo zużywa około 45% energii całej gospodarki, z czego co najmniej 60% jest poświęcane na ogrzewanie i wentylację budynków. Skierowując strumień pieniędzy na dopłaty bezpośrednie dla inwestorów prywatnych chcących budować w zaawansowanych technologiach pasywnych (nie mówimy tu o prostym ociepleniu budynku), zyskujemy ogromne oszczędności w bilansie energetycznym całego państwa. Suma oszczędności każdego z nas składa się przecież na setki milionów oszczędności w skali całego kraju. Te pieniądze po prostu można by wydać na coś innego niż gaz, czy węgiel. Za rozwojem technologii pasywnych idzie oczywiście produkcja jej komponentów. Są to produkty bardziej zaawansowane, które jednak bez problemów można wytwarzać w naszym kraju, a nie kupować dużo drożej zagranicą. Dostępność ekonomiczna technologii oraz bezpośrednie dopłaty napędzą cały proces inwestycji budowlanych w Polsce. Ten mechanizm brzmi baśniowo, ale jest realny, ponieważ stał się faktem w innych krajach. Polska chcąc nie chcąc będzie podążała za europejskim trendem czy jak kto woli polityką unii. Wystarczy znać przykład Niemiec czy Austrii. Te kraje w swoim rozwoju postawili na niskoenergetyczne technologie, które stały się tam jedną z najważniejszych gałęzi przemysłu. Są teraz liderami, z którymi cały czas pozostałe kraje będą próbowały się równać.

W Polsce w tym momencie realizacja budynku pasywnego jest średnio o ok.15-20% droższa od budynku standardowego (standardowy = wzniesiony wg obowiązującego prawa budowlanego). Ostateczna różnica zależy od rodzaju inwestycji. Obecnie w Polsce największe szanse na wdrożenie standardu budownictwa pasywnego mają inwestycje publiczne. Są one też najbardziej atrakcyjne dla samorządów. Po pierwsze są to przeważnie budynki już zaawansowane technologicznie, które trzeba tylko udoskonalić. Po drugie i najważniejsze: na inwestycje publiczne są łatwo dostępne dofinansowania z Unii Europejskiej. Są dwie dobre wiadomości z tym związane. Inwestycje innowacyjne (jak te związane z budownictwem pasywnym) mają większe szanse wygrać konkursy projektów na dofinansowanie. Tak to w praktyce się dzieje. Ponadto przy uwzględnieniu dofinansowaniu na poziomie 60-70% kosztów, cała inwestycja w standardzie budownictwa pasywnego jest docelowo droższa dla inwestora o ok.5-8% (5-8% tyle średnio kosztuje dopłata do inwestycji pasywnej w Niemczech). Tę wielkość można bez problemów zniwelować poprzez rzetelną pracę projektową optymalizującą rozwiązania budynku w kwestii funkcji, bryły, konstrukcji i instalacji. To wszystko z pominięciem aspektu ekologicznego, jakim jest ochrona środowiska i zdrowie użytkowników obiektu.

Pomijając powyższe, prawidłowo zaprojektowane i wzniesione budynki pasywne w Polsce powinny zwrócić się maksymalnie po 15 latach. Precyzyjny czas oczywiście zależy od szczegółów realizacji a następnie sposobu użytkowania budynku.

Czemu więc budownictwo pasywne tak powoli zajmuje należne mu miejsce ?? O tym dowiesz się w 2 części artykułu.